Przełom w świecie kawy


Sieciowe kawiarnie nie robią nic ze swoim wizerunkiem. Nie poprawiają jakości swoich usług i oferowanej kawy. Siedzą dumnie na piedestale i masturbują się mentalnie swoją zajebistością. A powinny nauczyć się pokory i pójść do przodu. Przykładem świeci So!Coffee.

Będąc ostatnio we Wrocławiu, zlustrowałem szyby mojej ulubionej kawiarni. Jakież było moje zdziwienie, gdy dostrzegłem kawę z dripa. Metoda alternatywna w sieciówce to jak Ferrari pod polskim blokiem. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie.

Nie jestem wielkim miłośnikiem dripa, moje serce należy do Chemexa. Ten drugi wydaje się dawać bardziej herbaciany napar i dobrze w nim czuć nuty owocowe. A nie ukrywam, że tego najbardziej poszukuję w kawie. Dlatego uwielbiam kawy afrykańskie, które są kwaśne i owocowe.

Moje oczekiwania były dość niskie, chciałem po prostu napić się kawy z dripa w mainstreamowej kawiarni. Jednak zostałem pozytywnie zaskoczony. Chwalą się nawet ziarnami specialty. Przeszkolona baristka była w stanie wymienić wszystkie nuty smakowe. Poza tym była ładna i sympatyczna. Jakość obsługi jest dla mnie bardzo ważna.

Czekałem 15 minut. Ale było warto. Designerskie podejście: szklany dzbanek i filiżanka na drewnianej podstawce. Duża kawa była naprawdę duża.

Uczciwie przyznam, że to najlepsza kawa, jaką piłem w sieciowej kawiarni. Wydaje mi się, że była lekko przepalona, ale nie czułem żadnych defektów. W dobie ziaren wypalanych na popiół, łagodny smak jest rzadkością.

Mogę mówić o przełomie w branży kawiarni sieciowych. Wiedziałem, że ten moment kiedyś nastąpi. Starbucks znalazł się w tym samym miejscu, co Facebook. Ich potencjał do rozwoju się kończy. Nareszcie.

Przy okazji, nagrałem mojego pierwszego Vine'a:






0 comments:

Post a Comment