Coffee of November: Cerro De Jesus


Moje życie już nigdy nie będzie takie samo. Od teraz, co miesiąc u moich drzwi stanie kurier z przesyłką. A w środku kawa speciality od TAP Coffee.

Pierwsza paczka to bardzo przyjemna propozycja. Cerro De Jesus. Myślę, że ze strony palarni to był świadomy wybór, raczej niż pozbywanie się nadwyżek magazynowych.

Kawa dotarła do mnie 2 dni po wypaleniu. Nie mam zastrzeżeń do świeżości. W sam raz na miesiąc.

Szczegóły
Nazwa: Cerro De Jesus
Producent: TAP Coffee
Kraj pochodzenia: Nikaragua (Ameryka Środkowa)
Region: Nueva Segovia
Gatunek: Caturra i Catuai 
Obróbka: mokra
Zbiory: Styczeń - Marzec
Data palenia: 03/11/15

Cupping
Aromat suchy: melon
Aromat mokry: truskawki

W smaku ciężko uchwycić melona, ale truskawki są wyczuwalne. Im kawa chłodniejsza, tym bardziej. Bardzo zbalansowana, czysta i przyjemna w finiszu.

Ta kawa spełnia moje oczekiwania. Ma w sobie tę jaskrawość, której zawsze szukam. Jak widać, nie trzeba mieć kawy z Afryki, aby to poczuć.

V-60
Bardzo ładnie rozwija kwaskowatość kiedy zaparzona chłodniej ~ 85 stopni. Dość wysokie body, wyraźna słodycz na początku i ciemniejsze nuty na końcu.

Jednak pomimo personalnej słabości do dripa, ta kawa rozwija swój potencjał bardziej w innych metodach. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że french press eksponuje ją w lepszy sposób.

Espresso
W tej metodzie kwaskowatość się nasila i napar robi się ciekawszy. Tego szukam w espresso. Prufrock o tym wie. 

Muszę przyznać, że tylko ich guest blend był lepszy od tego, co dała mi Nikaragua w domu. Tak, wiem - jestem dzieckiem szczęścia, które ma przyzwoitą maszynę w domu.

Zdecydowanie ta metoda daje największe pole do popisu.

Mój entuzjazm nie gaśnie nawet pod koniec miesiąca. Lekką utratę świeżości rekompensuje znajomość idealnych proporcji (z french pressem jeszcze eksperymentuję).

Nie sądziłem, że espresso wypadnie najlepiej. Ale to dało się przewidzieć. Kawa niespecjalnie kwaskowata w natury, odznaczająca się jedynie lekką jasnością, będzie promieniować pod ciśnieniem. Wynagradza w pełni lekkie rozczarowanie V-60.

Czekam na wersję natural.



My life will never be the same. From now, every month I will see a courier at my door with a package. Inside specialty coffee from TAP Coffee.

First delivery is a good choice. Cerro De Jesus. I think, it was absolutely conscious choice, rather than getting rid of excess beans.

The coffee landed 2 days after roasting. No doubt fresh. Good enough for a month.

Details
Name: Cerro De Jesus
Roaster: TAP Coffee
Origin: Nicaragua
Region: Nueva Segovia
Cultivar: Caturra and Catuai
Process: Washed
Harvest: January - March
Roasting date: 03/11/15

Cupping
Fragrance: Melon
Aroma: Strawberries

It's difficult to catch the melon in flavour, but strawberries are noticeable. The colder brew, the more intense. Well-balanced, clear cup, pleasant in finish.

The coffee meets my expectations. It has the brightness, I'm always looking for. As you can see, you don't need African beans to feel it.

V-60
The method nicely develops acidity when brewed a bit colder ~ 85 degrees. Quite high body, clear sweetness in the beginning and darker notes at the end.

However, despite my personal partiality for drip, the coffee shows more in other methods. I could even say French press develops it in a better way.

Espresso
This method enhances acidity, which makes the drink more interesting. That's what I'm looking for in espresso. Prufrock knows about it.

I must admit, only their guest blend was better than the Nicaragua at home. Yes, I know - I'm the blue-eyed boy with espresso machine at home.

Definitely, the espresso is the best for Nicaragua.

My enthusiasm lasts even at the end of November. Slight decrease of freshness is compensated by mastered ratios (still experimenting with French press).

I didn't expect espresso to be the best method for the coffee. Well, it could have been predicted. Light acidity tends to be multiplied under pressure. That makes up for V-60 disappointment.

I can't wait to drink Natural version.

0 comments:

Post a Comment