Coffee of December: Agustino Forest, Colombia


It's said coffees of South America are difficult to taste. Especially for beginners. In my humble opinion it wasn't easy.

In Colombia 2 things are being cultivated most: coffee and cocaine. Agustino Forest is a drug-fighting program. The more coffee plantations the less cocaine plantations. The project continues for 6 years. Its focus is on a speciality coffee. Thanks to the program, farmers got access to speciality market, knowledge and funding. What a high-minded use of coffee against drugs.


Details:

Name: Agustino Forest
Roaster: TAP Coffee
Origin: Colombia (South America)
Region: Huila, San Agustin
Cultivar: Caturra
Processing: Washed
Harvest: May - August
Roasting date: 15/12/15
Roast degree: light


Cupping:

Fragrance: vanilla, smoke, butter
Aroma: smoke, milk chocolate, pomegranate

Initially mostly bitterness, no sweetness with a splash of acidity. Body quite low. It reminded me of a strong black tea, loose-leaf, slightly over-extracted.

Then delicate citrus acidity and moderate sweetness. The bitter taste was dominating, but interesting - almost like a tonic or a strong lager.

At some point there was a flash of genius that this cup has something much deeper than that. I started to appreciate it. I felt some kind of absolute cleanliness. Like a sheet of calm water - beautiful. This lasted until I swallowed. The aftertaste, in a strong contrast, brought beer-like bitterness.

Is seems there's nothing outstanding in this coffee. But the calm before the storm of the bitterness is amazing. The best contrast I've ever experienced with coffee.


V-60

An ideal every day coffee. Especially in early winter. I didn't expect any highlights. Maybe a bit afraid of the bitterness, but sieving out and lower water temperature ~ 90 degrees ensured good impression.

Conversely to the cupping, the coffee has developed more sweetness and citrus-like acidity. Thus the sheet of water seemed rolling. But the contrast was insignificant, bitterness palpable, but not overwhelming. Very well-balanced.

The Colombian coffee requires a bit acquired taste. It's not an African brightness, but something more subtle. Its intensity shows in different aspects that I'm used to.

Cracow based roastery, Coffee Proficiency, offers a Colombia Gesha. I haven't drunk it, but the opinions about its incredible cleanliness and balance called to my mind drinking Agustino Forest. 


Mówi się, że kawy Ameryki Południowej są trudne. Zwłaszcza dla niedoświadczonych. Skromnie przyznam, że nie było łatwo.

Z przyczyn niezależnych ode mnie, kawa dotarła 2 tygodnie poźniej niż powinna. Na szczęście krótka wymiana maili z TAP Coffee i ekspresowo wysłali kolejną paczkę.

W Kolumbii uprawia się głównie 2 rzeczy: kawę i kokainę. Agustino Forest to program do walki z plantacjami narkotyków poprzez tworzenie plantacji kawy. Projekt ma już 6 lat i jest skupiony na segmencie specialty. Za sprawą tego projektu, farmerzy uzyskali dostęp do rynków zbytu, wiedzy oraz finansowania. Niesamowicie szlachetne wykorzystanie kawy do walki z narkotykami.

Szczegóły
Nazwa: Agustino Forest
Producent: TAP Coffee
Kraj pochodzenia: Kolumbia (Ameryka Południowa)
Region: Huila, San Agustin
Gatunek: Caturra 
Obróbka: mokra
Zbiory: Maj - Sierpień
Data palenia: 15/12/15
Palenie: jasne

Cupping
Aromat suchy: wanilia, dym, masło
Aromat mokry: dym, mleczna czekolada, granat

Z początku głównie gorycz, bez słodyczy z muśnięciem kwasowości. Body dość niskie. Przypomina mi mocną czarną herbatę, parzoną z liści, może nawet lekko przeparzona.

Z czasem rozwija się lekka cytrusowość i umiarkowana słodycz. Gorzki smak dalej dominuje, ale jest ciekawy - przypomina tonik albo mocnego lagera.

W pewnym momencie doznaję olśnienia, przez które zaczynam szczerze doceniać tę kawę. Poczułem coś, co określiłbym jako absolutną czystość. Jak tafla jeziora, z minimalnym ruchem powierzchni - to było piękne. Ale zaraz po przełknięciu w pełnym kontraście mocna, piwna gorycz.

Niby niewiele się dzieje, ale ten spokój, który zwiastuje burzę goryczy jest niesamowity. Najpiękniejszy kontrast jaki doświadczyłem w kawie.

V-60
Idealna kawa codzienna. Zwłaszcza wczesną zimą. Nie oczekiwałem fajerwerków. Może nieco bałem się goryczy, ale przesianie zmielonych ziaren i niższa temperatura ~ 90 stopni, zapewniły przyjemne wrażenia.

Nieco bardziej, niż podczas cuppingu rozwinęła się słodycz i cytrysowa kwaskowatość. Dlatego ta czysta tafla jeziora była już nieco pofalowana. Natomiast kontrast był znikomy, gorycz była wyczuwalna, ale w bardzo zbalansowany sposób.

Espresso
Jasność wypalenia tej kawy skłania raczej ku alternatywom. Moje wątpliwości co do metody ciśnieniowej były wysoce uzasadnione. Przeżyłem szok.

Nie był on tak pozytywny jak w Prufrock, wręcz zastanawiałem się, czy tego nie wylać.

Kwas cytrynowy sięgnął szczytu i sytuacji nie poprawiło tsunami goryczy. Idealny przykład tego, co ekspres ciśnieniowy robi z kwasowością. Sytuację uratowałoby ciemniejsze palenie, a jeszcze lepiej zmieszanie z czymś afrykańskim.

Do Kolumbii trzeba trochę dojrzeć, nieco się przyzwyczaić. To nie jest afrykańska jaskrawość, tylko bardziej subtelne odczucia. Jej intensywność jest w innym obszarze, niżeli przywykłem.

Palarnia z Krakowa, Coffee Proficiency, ma w swojej ofercie Kolumbię Gesha. Nie piłem, ale opinie o jej niewiarygodnej czystości i zbalansowaniu przypomniały mi się podczas picia Agustino Forest z dripa. Coś jest na rzeczy w tej Kolumbii.

Photo - CIAT

0 comments:

Post a Comment